Przejdź do głównej zawartości

Początki są najtrudniejsze!

Mój blog powstał po to,bo gadać lubię dużo i robię to wciąż. I wszystkich zamęczam tym swoim gadaniem a jak nie gadam tzn, że właśnie coś do kogoś piszę a mój niemąż wyraźnie powtarza abym przypomniała sobie bezdzietne czasy.  Więc ja przypominam sobie jak przewracałam oczami kiedy słyszałam o kolejnej ślicznie wydalonej kupce dziecka znajomych. Przypominam sobie również wszystkie moje wywracania oczami, kiedy przewijałam zdjęcia obcych dzieciorków na portalach. Wspominam też, jak bardzo nie czułam się dobrze w temacie dzieci, kiedy jeszcze takowych nie posiadałam.

 I myślę sobie, może ma rację, a założę bloga a co mi tam. Niech sobie czytają o moim dziecku ci, co chcą czytać, niech sobie ze mną o nim rozmawiają. A dla wszystkich pozostałych zostanie instagram a na nim ja, taka piękna, wyretuszowana. Bez chrupka we włosach, bez uwieszonego małego człowieka przy łydce, bez problemów brzuszkowych, ząbkowych, gorączkowych i żłobkowych.

Tu będę po prostu ja, matka nieidealna ale matka spełniona.



Komentarze

  1. Bądź taka żebyś siebie lubiła a dziecko żeby Cię kochało.... wyjdzie na to że dla własnego dziecka zawsze będziesz idealna ... podobno jest przerwa w okresie buntu 😂😂😂M.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Najchętniej czytane

Jest i ona, jej wysokość wiosna.

Jesteśmy po świętach pięknie spędzonych w rodzinnej atmosferze. Na wiosnę, każdego chyba dopada uśmiech i pogoda ducha. Miłość, o której będzie dziś mowa, w święta jest wręcz namacalna. Cieszę się, że moje dziecko jest otoczone takimi dobrymi ludźmi i pozytywnymi emocjami. Chociaż sprawia wrażenie małego nieogarniacza, to czuje i pokazuje całym sobą, że uwielbia być doceniany i kochany. Rodzina, miłość i przyjaciele, trzy najważniejsze wartości, które muszą być zawsze na pierwszym miejscu. Ostatnio, podczas biegania z pampersem w dłoni po mieszkaniu za półnagim, uciekającym przede mną synem naszło mnie na rozmyślenia. Może to od nadmiaru ruchu, zakręciło mi się w głowie i przypomniałam sobie wszystko to, co ceniłam kiedy byłam małym szkrabem. Wszystkie ważne sprawy, wszystkie szczęścia i radości, które były błahostkami dla dorosłych, dla mnie były całym światem. Jakie to piękne być rodzicem, pokazywać świat, spełniać dziecięce marzenia i przekazywać swoje wartości. Jakie to trudn...

365 dzień bycia mamą.

Rok, który był mrugnięciem okiem. Stało się, Staś skończył dziś rok.  Jeszcze wczoraj  leżał na mięciutkim, pachnącym kocyku. Dziś raczkuje i ciągnie za sobą ten sam mięciutki, zazwyczaj obklejony chrupkami kocyk po podłodze. Rok temu cieszyliśmy się, gdy chociaż na chwilę otwierał oczy i na nas patrzył. Dziś cieszymy się jak chociaż na chwilę w dzień zamknie oczy i pójdzie na drzemkę. Jeszcze wczoraj wydawał mi się takim małym okruszkiem, przy którym jak się mocniej kichnie to go zdmuchnie. Dziś jest mięsistym i silnym chłopcem, który potrafi kichnąć tak samo głośno jak ja. (zawsze się z tego cieszy). Rok temu Stasiowy tata bał się go brać na ręce w obawie, że coś mu zrobi. Dziś to ja czasami wolę nie patrzeć na to jak go bierze na ręce. Samoloty pod sufitem.. Kiedyś zejdę przez nie na zawał. Szalone 365dni, które zmienia człowieka całkowicie. Teraz wiem, że mam niezliczone pokłady cierpliwości. Ciężko mnie dziś wyprowadzić z równowagi. Wcale nie potrzebuję 10 godzin ...

9 miesięcy.

Mogłabym teraz napisać o dziewięciu najpiękniejszych miesiącach w życiu kobiety. Mogłabym napisać o tym jak to cudnie i najpiękniej przez dziewięć miesięcy żyje się każdej kobiecie. O tym, że to cudowne, że nowe życie, że stan błogosławiony, że kwiatki i motylki i uśmiechnięta Pani z brzuchem sunąca po łące w przewiewnej kwiatkowej sukni. Mogłabym. Ale po co kłamać. :-) Moje 9 miesięcy minęło zupełnie inaczej. Nie pamiętam kwiatków, motylków ptaszków ani łąki. Zamiast kwiatków było dużo wymiotowania, jakoś do 5 miesiąca. Z rana, z wieczora. Po śniadaniu, przed śniadaniem. Najgorzej jak musiałam otworzyć lodówkę. Albo jak coś jadłam i mi zaśmierdziało lodówką, albo jak przechodziłam obok lodówki albo jak obok niej nie przechodziłam. W sumie to zawsze było najgorzej. Zamiast motylków ciągle chciało mi się spać, ale to podobno normalne. Spałam i spałam i spałam oczywiście z przerwami na wcześniej wspomniane kwiatki. Nie było też łąki, był za to ogromny brzuch. Wyobraźcie sobie ogr...